poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca


Od kilku godzin siedzę bezczynnie na huśtawce ze słuchawkami w uszach. Są wakacje. Nie ma obowiązków więc co innego zostaje ? Trzeba się odprężyć i wyluzować. Tylko czy czuję się zrelaksowana ? Nie, znów jestem pochłonięta myślami. Myślenie nie odpręża,tylko obciąża umysł.

Wieczór. Słońce powoli szykuję się by zniknąć za horyzontem. Uwielbiam ten widok. Coraz częściej łapię się na tym, że go wyczekuje, a gdy już nastanie - mogłabym gapić się na niego godzinami.
Czy to prawda,że lubimy go, wtedy kiedy jest nam smutno ?Tak przynajmniej twierdził Mały Książę.

Czy coś w tym jest ? Pewnie tak.
Kiedy jest nam źle,chcemy na chwile zapomnieć o problemach i tym wszystkim co nas dołuje. Wtedy z pomocą przychodzi nam właśnie taki zachód słońca. Niby zwykłe zjawisko występujące codziennie,ale jednak ma w sobie coś ujmującego,magicznego wręcz. 



Czasem przychodzi taki moment, że dostrzegamy piękno świata,który nas otacza i zastanawiamy się nad tym wszystkim. Czy jest sens przejmowania się jakimiś głupotami,które za jakiś czas nie będą mieć znaczenia? Czy nie lepiej uśmiechnąć się,powiedzieć sobie " jesteś silna,dasz radę " i skończyć z tym ciągłym smuceniem się? Popatrz za okno. Widzisz to? Widzisz te wszystkie rzeczy,które Cie otaczają? Tą naturę? Czy to nie jest piękne? Czy to nie jest powód do radości?


Wiem,że czasem to jest niezależne od nas,po prostu przychodzi taki dzień,że masz ochotę wykrzyczeć całemu światu jaka to jesteś nieszczęśliwa i smutna,ale wiesz co? Tak naprawdę za wyjątkiem Twoich bliskich i przyjaciół nikogo to nie obchodzi. Ludzie zawsze będą myśleć, że użalasz się nad sobą,bo jesteś młoda to co ty możesz wiedzieć o problemach ? No co?
Przecież tylko zapracowani dorośli mogą je mieć. Ty masz bajkowe życie, czyż nie?

Weź się w garść i pokonaj to wszystko co staje Ci na drodze do szczęścia.
Wierzę w Ciebie :* i Ty też uwierz w siebie.





czwartek, 14 lipca 2016

Dziwne dni ...


Przewracam się z boku na bok. Chce zasnąć. Bez skutku. Przecieram oczy i otwieram powieki. 
Zanurzam rękę pod poduszkę i szukam telefonu.
6:00
Jeszcze wcześnie   -  myślę i próbuję zmusić się do zaśnięcia, ale im bardziej chce zasnąć tym bardziej staje się to niewykonalne. Noc też była ciężka. Tak trudno jest mi przestać myśleć o tym wszystkim, wyciszyć,wyluzować i skupić się na tym co powinno się robić w nocy - na śnie. 



Promienie słoneczne wpadają przez okno mimo zasłoniętych żaluzji.
W końcu wstaje,ubieram się powoli, jem śniadanie, siadam na łóżku i bezczynnie gapie się przed siebie. Na inne czynności nie mam ochoty. Mam ochotę zamknąć drzwi na klucz i spędzić tu resztę dnia. Co ja plotę ... resztę wakacji. Łzy same napływają mi do oczu, a ja sama nie wiem dlaczego.  

Ostatnio tak wyglądają moje dni, nie wiem co się ze mną dzieje. Tak bardzo cieszyłam się,że wreszcie przyszły wakacje, ale nagle jakoś straciłam radość. Smutno mi bez wyraźnego powodu. Myślę o dzieciństwie, o rodzinie, o tym co było kiedyś i już nie wróci, o złudnych nadziejach i tym wszystkim co dzieje się wokół mnie. 

Rozmawiam z kimś i nagle zaczynam się śmiać, również bez powodu, łzy znów spływają mi po policzkach - tym razem ze śmiechu.




Znajome uczucie ?Macie tak czasem, że raz chce Wam się płakać a zaraz potem śmiać i tak w kółko? 
Jak myślicie skąd się takie coś bierze ? Czyżby efekty uboczne dojrzewania ?

A poza tym ? Byłam kilka dni u dziadków i to by chyba było na tyle tych wakacji poza domem. Nigdy jakoś nigdzie nie wyjeżdżałam pomijając ubiegłoroczny wyjazd na Śląsk do wujka i chyba tak to już zostanie.
Dość często jednak spotykam się z koleżankami ze szkoły lub jeżdżę do miasta z przyjaciółką więc nie jest tak źle.



A jak tam u Was ? Byliście / jedziecie gdzieś ? Pochwalcie się w komentarzu.






środa, 22 czerwca 2016

Holidays are coming

Tak długo wszyscy na nie czekaliśmy, odliczaliśmy: jeszcze miesiąc,tydzień ... a teraz co ? Zostało nam dwa dni by oficjalnie zacząć wakacje. Czy jest ktoś kto nie cieszy się z tego faktu ? Myślę,że nie.
Jak tam Wasze ocenki ? Zaliczyliście wszystko ? Mam nadzieje,że nie czekają Was żadne zdawki w sierpniu i będziecie mogli w pełni korzystać z odpoczynku. 

Moja klasa z racji tego,że nie byliśmy w tym roku nigdzie na wycieczce - zorganizowała sobie ognisko. Było ono troche inne niż takie, jakie miałam w gimnazjum, gdyż nie musieliśmy nic kupować ani samodzielnie piec kiełbaski, po prostu przyszliśmy na miejsce a wszystko było gotowe. 

Dodatkowo była tam rozstawiona siatka, plac do gry w piłkę a także leżaki, na których można było się troszkę poopalać. Pogoda nam dopisała więc po prostu świetnie. Jedyne na co mogę narzekać to kwestia,że żeby dojść na miejsce musieliśmy iść w słońcu pod górkę przez jakąś godzinkę. Oj ciężko było i to bardzo.

Szkoda,że byliśmy tam tylko do 13, bo miło spędziłam czas. Zostawię Wam kilka zdjęć z tego miejsca i sami stwierdzicie czy nie jest tam uroczo.

Nie wiem jak u Was wygląda sprawa lekcji w tym tygodniu, ale u mnie w poniedziałek i wtorek wysłali nas do domu po dwóch lekcjach. Żyć nie umierać :D

Wczoraj przyszła do mnie więc przyjaciółka z klasy i dopiero dziś w południe pojechała do siebie. Jak zwykle gadałyśmy o głupotach,śmiałyśmy się,oglądałyśmy filmy i pobawiłyśmy się w kucharki i zrobiłyśmy sobie pyszne tortille. Kocham tą moją wariatkę - naprawdę i jestem mega wdzięczna losowi,że jesteśmy w tej samej klasie. 








       Miłego :3

sobota, 28 maja 2016

JSJD


Maj leci jak szalony,z czego w sumie się cieszę. Oznacza to,że do wakacji coraz bliżej. Staram się nie przystopować z nauką,by móc zakończyć pierwszy rok edukacji w technikum w miarę przyzwoitymi ocenami,ale już wiem,że z  wszystkiego nie uda mi się mieć zadowalających mnie ocen. 

Cóż ... orłem z historii czy geografii to ja nigdy nie będę, bo okropnie meczą mnie te przedmioty. 
Ale dość o szkole ...podejrzewam, iż większość z Was wie co oznacza tytuł posta ale dla pewności powiem,że chodzi tutaj o Koncert Jednego Serca,jednego Ducha, który co roku ma miejsce w Rzeszowie.
Odbywa się on w Boże Ciało w Parku Sybiraków. Jego pomysłodawcą jest Jan Budziaszek, który swoim pomysłem zaraził dwóch innych księży.

Nigdy nie miałam możliwości wzięcia wydarzenia w tym wydarzeniu,gdyż Rzeszów jest oddalony od mojej miejscowości o jakieś 2 godziny drogi, a żadne z moich rodziców nie posiada prawa jazdy. Ostatnio jednak usłyszałyśmy z kuzynką  od znajomego, iż pobliska plebania organizuje dojazd na ów koncert. Następnego dnia zorientowałyśmy się jak to wygląda i tak oto za niewielką opłatą w czwartek znalazłyśmy się w Rzeszowie. 

Cóż mogę powiedzieć ... byłam bardzo zdziwiona,gdy zobaczyłam ilu jest tam ludzi. Nie spodziewałam się aż takiej liczby. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że przyjazd tam to była dobra decyzja. 

Ktoś mógłby powiedzieć,że takie religijne występy i śpiewy są nudne i lepiej posłuchać normalnej muzyki,ale Ci z was,którzy choć raz tam byli,wiedzą,że jest to coś fantastycznego.

Większość pieśni była w naszym ojczystym języku ale zdarzały się też wyjątki.Większość z nich słyszałam po raz pierwszy więc nie mogłam nucić ich sobie nawet cichutko pod nosem, ale i tak jestem zadowolona.
Przy okazji zobaczyłam jak świetnie mogą bawić się zakonnice - naprawdę. Przed nami stała grupka sióstr i byłam mega zdziwiona jak dobrze ruszają się do tej muzyki.

Niestety nie miałam możliwości zabrania ze sobą aparatu,więc nie mam dla Was żadnych zdjęć,ale sądzę, że i tak widzieliście ich dużo na innych stronach.
Mam nadzieję,że w następnym roku również uda mi się tam być.


A Wy? Słyszeliście o tym wydarzeniu? Byliście tam kiedykolwiek? Jak wrażenia?

niedziela, 15 maja 2016

Hej Misie :*

Mamy już prawie połowę maja co jest równoznaczne z tym,że małymi kroczkami zbliżamy się do upragnionych wakacji. Nie wiem jak Wy ale ja jeszcze nigdy tak bardzo ich nie oczekiwałam jak teraz. Nie mam kompletnie siły na naukę czegokolwiek a wszelkie podejmowane próby nauki kiepsko się kończą. Nie mogę się ostatnio w ogóle skupić i np po dwóch godzinach mojej " nauki" uświadamiam sobie,że tak naprawdę myślę o czymś zupełnie innym. 
Znacie to uczucie ?

Troszkę szkoda mi kiedy patrze na swoje oceny i porównuję do tych z czasów gimnazjum. Dwa różne światy, no ale cóż ... inni nauczyciele, inne podejście i wszystko inne składa się na to,że nie wychodzi mi już tak dobrze jak kiedyś,ale nie samą nauką żyję człowiek więc jest dobrze.

Ten tydzień powinien być odrobinkę luźniejszy bo we wtorek wybieramy się z klasą na jakieś warsztaty, a w środę zaś mamy wizytę w banku. Technik ekonomista wita :D

Dlatego też w ramach odpoczynku wybrałam się dziś z przyjaciółką z klasy na spacer, którą znacie już z innych postów i zrobiłyśmy sobie taką małą sesję. Uwielbiam jej towarzystwo bo mogę być przy niej całkowicie sobą i bez skrępowania zachowywać się głupio. Zrobiłyśmy masę zdjęć ale większość zachowam dla siebie,gdyż uwierzcie mi na słowo ... nie powinny one ujrzeć światła dziennego.












Co u Was ? Też macie już dość szkoły ? 

niedziela, 17 kwietnia 2016

Zmiany są potrzebne !

Witajcie słoneczka :D

Co tam u Was słychać ? Też tak na wszystko brakuje Wam czasu ? Ja popadłam w  taką rutynę : wstaje o 6 rano, idę do szkoły, wracam z niej o 17,uczę się do 21- 22,potem chwilkę posiedzę na necie lub posłucham muzyki i do spania. I tak w dzień w dzień. Nie mam wgl czasu dla siebie i to mnie przeraża.
Z niecierpliwością czekam na wakacje lub chociażby wolne majowe by móc się porządnie wyspać i zrelaksować.
Wydaję mi się, że wspominałam, że jestem włosomaniaczką. Zawsze miałam w łazience stos odżywek,szamponów i masek a teraz co ? Od miesiąca nie trzymałam na włosach niczego dłużej niż 10 min.

Nawiązując do tytułu posta powiem Wam,że nigdy nie lubiłam zmian. Czy to związanych z wyglądem,czy z zachowaniem czy jeszcze z czymś innym. Po prostu zawsze mówiłam im stanowcze NIE ! Ale od jakiegoś czasu bardzo chciałabym się zmienić. Zmienić swój tok myślenia i niektóre cechy charakteru,które mi przeszkadzają i nie pozwalają cieszyć się pełnią życia.

Wiem niestety, że siebie bardzo trudno zmienić więc na dobry początek postawiłam na coś prostego.
A co łatwiej zmienić niż włosy ? Jeśli ktoś mi to powie to zaproszę go na pizze :D 

Odkąd pamiętam miałam je bardzo długie, zazwyczaj do pasa lub talii. Nieraz miałam ich dość i przychodziła mi do głowy myśl, żeby je ściąć, ale jednak byłam za bardzo do nich przyzwyczajona i nie wyobrażałam sobie siebie w innej długości - chyba,że w dłuższych.
Ostatnio jednak zaczęłam się zmagać z wypadaniem włosów co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że najwyższa pora coś z nimi zrobić.
I tak oto zostały skrócone o kilkanaście centymetrów - od talii do ramion. 
Nie powiem,że przyzwyczaiłam się do nich w 100% ale coraz lepiej się w nich czuję i jak na razie nie wyobrażam sobie powrotu do długich. 
Tym bardziej, że zbliża się letni czas, a co za tym idzie - upalne dni.
Dodatkowo użyłam brązowej szamponetki by choć chwilowo zmienić kolorek.










                             I pamiętajcie : Zaczynajcie od małych zmian i róbcie małe kroczki !

Ps: Wszystkim gimnazjalistom, którzy od jutra będą się zmagać z testami gimnazjalnymi życzę powodzenia. Spróbujcie opanować stres, a wszystko stanie się proste.
Trzymam za Was kciuki :* 

sobota, 26 marca 2016

Wróciłam :)


Jejku ... sama nie wiem od czego zacząć. Nie było mnie tu chyba ponad miesiąc. Zapewne myślicie, że jak to zazwyczaj bywa u początkujących blogerów - znudziło mnie to i dałam sobie spokój, ale wiecie co ? Mylicie się.
Blog jest dla mnie bardzo ważny i brakowało mi go. Czym była spowodowana moja nieobecność ? Początkowo złapało mnie jakieś osłabienie organizmu,cały czas byłam śpiąca i ogólnie kiepsko się czułam,jeśli nie miałam bardzo dużo nauki to po powrocie ze szkoły po prostu kładłam się na łóżku i zasypiałam. Potem miałam awarie laptopa i musiałam oddać go do naprawy,a kiedy już wszystko grało - wyszła na jaw moja głupota. Jak można zapomnieć hasła do bloggera? Nigdy się nie wylogowywałam, więc o tym nie myślałam, ale po naprawie trzeba było zalogować się ponownie. 
Już myślałam, że to oznacza koniec z blogiem i byłam zła na siebie jak mogłam być tak nieodpowiedzialna. Niedawno jednak przypomniałam sobie, że kiedy zakładałam bloga to zapisywałam hasło w starym notesie, w którym zapisuję loginy i hasła do różnych kont typu: poczta,fb,ask. Dzięki temu znów do Was powracam i mam nadzieję, że już bez takich niespodzianek jak tym razem.

Chciałam odezwać się po rozpoczęciu przerwy świątecznej,ale wiecie jak to jest. Porządki i te sprawy. Dodatkowo pomyślałam,że fajnie było by coś upiec. Zawsze robiła to mama,ale teraz niestety muszę przyzwyczaić się do tego,że już  nigdy nie będzie tak jak dawniej. Nie odzyskam rodziny i trzeba się z tym pogodzić. Poniżej pokażę Wam moje wypieki -  bądźcie łaskawi.
Nigdy nie zajmowałam się takimi sprawami,więc był to mój pierwszy raz :D



Kochani  chciałabym życzyć Wam radosnych Świąt Wielkanocnych,spędzonych w gronie rodzinny, abyście na ten czas zapomnieli o problemach,troskach i czekających obowiązkach i mogli przez te dwa dni świętować i odpoczywać :)

niedziela, 21 lutego 2016

,, Vanitas vanitatum et omnia vanitas "


Czasem jest tak, że chociaż  myślałoby się całą noc o czym by tu móc napisać posta to nic nie przychodzi do głowy,a czasem nastaje taki moment, że nagle masz mnóstwo pomysłów. Inspiracją staje się każda,najmniejsza rzecz, po której nigdy byś się tego nie spodziewał. Ci, którzy prowadzą własną stronkę, doskonale wiedzą o czym mówię.
A co mnie zainspirowało do stworzenia dzisiejszej notki ? Lekcja polskiego. Tak ... wiem jak to brzmi,ale zaraz Wam wszystko wyjaśnię.
Zaczęło się  zwyczajnie jak zawsze. Weszliśmy do klasy i w mojej głowie znów ta okropna myśl,że będzie trzeba przetrwać kolejną nudną i jakże męczącą lekcje. Jakby tego było mało - język polski. Jeden z moich znienawidzonych przedmiotów w szkole średniej. 
Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Pani dyktuje temat - dokładnie taki jak temat dzisiejszego postu.
Wcześniej  nie spotkałam się z tym łacińskim stwierdzeniem więc nie miałam pojęcia co ono oznacza.
Jak możecie się domyślić, nie trzeba było długo czekać na wyjaśnienie.
 Dwa słowa : Księga Koheleta.
Przebrnęliśmy przez całą Biblię i została nam jeszcze ta księga do omówienia.

,, Marność nad marnościami i wszystko marność "

Autor tej księgi rozmyśla nad sensem życia ludzkiego. Widoczny jest w niej wyraźny pesymizm i poczucie przemijania, gdyż – według niego  – wszystkie istoty czeka taki samo los, czyli śmierć.
 Nic na świecie nie ma absolutnej wartości, nic jest trwałe, nic potrafi w pełni uszczęśliwiać.
 Kohelet mówi o zachłanności ludzi, marnotrawstwie, traceniu i omijaniu tego, co piękne, chęci korzystania z jak największych przyjemności.

Ta lekcja zmusiła mnie do refleksji nad tym wszystkim. Jaki jest cel w tym ciągłym zabieganiu,staraniu się być w czymś coraz lepszym, w chęci posiadania najróżniejszych rzeczy ? 

"Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,

           Jaki sobie zadaje pod słońcem? "

Wszystko ma swój koniec. Nic nie trwa wiecznie.Wszystkie istoty na Ziemi w tym także ludzi spotka ten sam los. Ludzkie życie jest krótkie i kruche, nikt nie wie kiedy nastąpi jego koniec. Jedno jest pewne : wszyscy umrzemy. Najprawdopodobniej nikt nie będzie o nas pamiętał. Teraz pewnie pomyślicie :Co ona plecie? A rodzina?
Macie rację - oczywiście. Pomyślcie jednak co będzie za 200-300 lat. Czy znajdzie się ktoś kto będzie znał Wasze imię i nazwisko? Kto będzie wiedział kim byliście i co sobą reprezentowaliście? Kto będzie znał fragment historii,którą tworzyliście ?
Nikt ... zapewne nikt.
 Powinniśmy cieszyć się więc tą chwilą i wykorzystać nasze życie jak najlepiej potrafimy, gdyż czas szybko ucieka. Postarajmy się nie tracić czasu na niepotrzebne smutki. Przecież kiedyś to i tak nie będzie miało znaczenia. 

Co o tym myślicie ?

niedziela, 14 lutego 2016

Valentine Day

Hej Wszystkim !

Każdy ma chyba w życiu taki okres,że nic mu się nie chce, ma wszystkiego dość, w głowie ma za dużo myśli i trudno pozbierać mu całość w coś logicznego. Jak sama nazwa bloga wskazuję jestem marzycielką i może to też ma w tym swój udział. Minęło trochę czasu od ostatniego postu,wiem to, ale nie chciałam pisać nic na siłę. Oczywiście ... mogłam napisać byle jaki post typu : " ohoho zima nadal trwa, w szkole masa nauki,nic mi się nie chce i czekam na wakacje" ale czy to ma jakiś sens ? 

Blog ma oddawać uczucia i wyrażać samego właściciela - przynajmniej ja tak uważam. 
Więc piszmy wtedy kiedy mamy na to ochotę, kiedy czujemy, że chcemy podzielić się czymś z innymi. Blog to nasz świat, prywatny świat, który sami tworzymy od początku do końca. Nie dajmy się zmylić, że to obowiązek. 

Jaki mamy dziś święto ? Chyba nikomu nie trzeba tego mówić. Co z tego, że nie każdy z nas ma z kim je spędzić. Uwierzcie, że sami też możecie być w dobrym nastroju tego dnia. Wystarczy dobry film, książka,coś smacznego do jedzenia,trochę muzyki i gotowe.  Odprężcie się, zapalcie świeczki i zróbcie coś dla siebie. Dziewczyny ! Zróbcie sobie peeling, odżywcie włosy,pomalujcie paznokcie i od razu będziecie weselsze. 

 Pomyślcie,że kiedyś też będziecie spędzać z kimś ten dzień.
 Czternasty luty to będzie wasze święto,ale jeśli na razie jesteście same to nie przygnębiajcie się. Nie wiem jak Wy,ale ja wierzę, że każdy spotka kiedyś tą właściwą osobę, która od zawsze była mu przeznaczona. Martwicie się, że ON nie zwraca na Was uwagi ? Spróbujcie o tym nie myśleć. Być może wkrótce poznacie kogoś kto całkiem odmieni Wasze życie i przestaniecie tracić czas na kogoś, komu zupełnie na Was nie zależy.
 A tym, którzy mają już drugą połówkę, życzę Wszystkiego Najlepszego i dużo miłości -  nie tylko w Walentynki ale każdego,każdusieńkiego dnia.


środa, 27 stycznia 2016

Trochę o uczuciach ...

Hej Skarby !

Jestem prawie pewna,że każdemu kto właśnie czyta ten post (ooo tak ! mam na myśli właśnie Ciebie) siedzi jakaś osóbka w głowie. I właśnie o tym chce z Wami pogadać. No może nie tak dosłownie, ale miło by było  gdybyście wypowiedzieli się w komentarzach bo w tym temacie z pewnością każdy ma coś do dodania. 



Czy zastanawialiście się kiedyś co sprawia, że podoba nam się akurat TA osoba ? Nie ktoś inny,ale właśnie ten jeden człowiek. Przecież spotykamy w swoim życiu tysiące innych, więc czemu akurat ta jedna nie pozwala nam spać po nocach? I nie chodzi mi o zwykłe podobanie typu : " Bo on jest taki przystojny/ Zajebista z niej laska ". Chodzi mi o coś więcej. Bo z wyglądu może podobać nam się dziesiątki osób,ale serce przyśpiesza na widok tej jednej.Oczywiście zdarzają się przypadki, że             " czujemy coś " do dwóch osób,ale o tym może w innym poście.



Czemu ten jeden człowiek niczym nie odróżniający się od reszty zaprząta nasze myśli, przez co nie możemy się na niczym skupić ? Siedzimy nad książkami i nagle zdajemy sobie sprawę, że w ogóle nie myślimy o tym co w nich jest. Mało tego zamiast wkuwać daty z historii czy też reguły dziedziczenia genów przypominamy sobie jego przypadkowy uśmiech czy spojrzenie i nie chcemy myśleć o niczym innym. Brzmi znajomo ? 
Niech zgadnę : przed snem,leżysz na łóżku i wymyślasz różne scenariusze z nim w roli głównej ? Ahh założę się, że byłabyś najszczęśliwsza na świecie,gdyby się spełniły,mam rację ?



Teraz pomyśl. Czemu akurat ten ktoś ? 
Na pewno znasz wiele ładniejszych lub przystojniejszych ludzi.
 Na pewno znalazłby się ktoś kto byłby dla Ciebie milszy,bardziej troskliwy lub po prostu interesował by się Tobą,gdyż jak wiecie często nasze uczucia bywają nieodwzajemnione. Mimo wszystko ten ktoś jest dla Ciebie ważny. Jesteś o niego cholernie zazdrosny,mimo iż  nie jesteście razem i czasem nawet się na to nie zapowiada,prawda ?



Czasem ta osoba jest od nas całkowicie różna i zastanawiamy się czemu nas do niej ciągnie ... co jest w niej takiego, czego nie dostrzegamy w pozostałych ?



Jakiś czas temu jeden  kolega napisał mi, że nie wie jak może zależeć mi na pewnym chłopaku i czemu akurat on. Dowiedziałam się,iż  myślał,że jestem inna ... że to kto mi się podoba źle o mnie świadczy ... że pomylił się co do mnie. Przyznam, że trochę mnie to zabolało.

Cóż jak to ktoś kiedyś stwierdził " serce nie sługa" i tego się trzymajmy.




Podobają Wam się posty o takiej tematyce czy może jednak wolicie inne ?
Proszę o odpowiedź w komentarzach :)

czwartek, 21 stycznia 2016

Zaczytana ..


W tym roku mam ferie w pierwszej kolejności co oznacza, że trwają już ok kilku dni. Przyznam szczerze,że wolałabym je w drugiej lub trzeciej turze,gdyż obawiam się, że teraz drugi semestr będzie mi się bardzo ciągnął. Nie będę jednak narzekać na coś na co nie mam wpływu.Ważne, że są ! 

Może mało tu o tym  wspominam, ale czytanie to z pewnością jedne z moich głównych zainteresowań. Uwielbiam położyć się z książką na łóżku i przenieść się w świat bohaterów. Przez te kilka godzin,kiedy jestem pogrążona w lekturze - wszystko inne przestaje istnieć. 

Jaka książka zaciekawiła mnie ostatnio tak bardzo, że nie mogłam się od niej oderwać ?
 ,, Między teraz a wiecznością " Marie Lacas



Moimi ulubionymi książkami od zawsze były powieści młodzieżowe - koniecznie z wątkiem miłosnym.
Koleżanki zachwycały się książkami fantasy podczas gdy mnie wgl do nich nie ciągnęło.
A o czym jest ta ? Po raz pierwszy sięgnęłam po lekturę z gatunku paranormalnych i po  prostu szczęka mi opadła.

Powieść opowiada historię nastoletniej Julii,która udaje kogoś kim nie jest tylko po to,by znaleźć się w kręgu tzw elity. Nie powiem, że jest to wzór do naśladowania,gdyż sama bohaterka wielokrotnie mnie denerwowała. Po pierwsze - zadaje się z osobami,które nie mają z nią zbyt wiele wspólnego i nie reprezentują sobą większych wartości. Po drugie - miota się miedzy dwoma chłopakami i miesza im w głowach. Rozumiem, że obaj są dla niej ważni, ale sądzę, że powinna dać sobie czas i przeanalizować swoje uczucia bo bycie w związku w jednym, a całowanie się z drugim uważam za nie rozsądne.
Ciekawą postacią jest chłopak o imieniu Niki, który pewnego dnia przekazuje jej informację od jej dziadka.
W sumie nie było w tym nic dziwnego,gdyby nie to,iż od kilku dni on nie żyje.

„Kiedy kochamy, wszyscy jesteśmy aniołami. Tylko zetknięcie z ziemią sprawia, że jesteśmy śmiertelni.”

Więcej fabuły zdradzać Wam nie będę,ale mam nadzieję,że choć trochę Was zaciekawiłam.
Jeśli lubicie takie książki to koniecznie po nią sięgnijcie,a jeśli nie .... to i tak ją sprawdźcie, a nóż zaciekawi Was tak jak i mnie.

Jeśli  możecie to polećcie mi w komentarzach wasze ulubione książki. Mam teraz trochę czasu i chętnie zajrzę do miejskiej biblioteki.


sobota, 9 stycznia 2016

Spóźniony post : moje postanowienia



Znów miałam problem z internetem. Jak to możliwe,że na telefonie wszystko działa jak należy,a w laptopie nie ma połączenia z wifi ? Chyba muszę to gdzieś zgłosić bo robi się to już naprawdę denerwujące. Nie miałam jak napisać się do Was odezwać ,ale już jestem więc zaczynajmy.


Na początek przyznam się,że nigdy nie stawiałam sobie żadnych postanowień na nowy rok,gdyż uważałam, że to bez sensu. Po co  wymyślać jakieś głupie postanowienia,skoro zazwyczaj kończy się tylko na planowaniu,a z realizacją już gorzej.

Po drugie jestem tego zdania, iż jeśli chcemy coś zmienić w naszym życiu to nie potrzebujemy do tego specjalnej okazji w postaci Nowego Roku lecz możemy zacząć się zmieniać w każdej chwili. Kto się ze mną zgadza ?

W tym roku postanowiłam przed sobą kilka celów i będę pracować nad ich spełnieniem.

  • Popracować nad swoim charakterem - mniej przejmować się rzeczami i sytuacjami na,które po prostu nie mam wpływu ! Nie mogę się zamartwiać przykładowo  tym,że ktoś się ode mnie odwrócił/olał bo znalazł lepsze towarzystwo. To jego wybór. Jeśli tak postanowił,muszę się z tym pogodzić i uświadomić sobie,że mam przy sobie ludzi, którym na mnie zależy i to na nich powinnam skupić swoją uwagę.
  • Nie zwracać dużej uwagi na oceny,ale jednocześnie nie przestać się uczyć ! W gimnazjum cały mój czas poświęcałam nauce. Potrafiłam siedzieć do 1 w nocy,by nauczyć się na piątkę na test z historii. Z biegiem czasu patrząc na to nie jestem w stanie pojąć jak mogłam tak zarywać noce dla jakiejś głupiej oceny,która nie była tego wszystkiego warta. Teraz - w technikum mam znacznie inaczej : zamiast uczyć się po nocach wolę spędzić trochę czasu w internecie.Chciałabym troszkę więcej zacząć się uczyć jednak nie myśląc o tym by mieć same 4 i 5.
  • Bardziej przyłożyć się do prowadzenia bloga !  Muszę znaleźć czas na pisanie notek i odwiedzanie Waszych blogów. Kiedy patrzę na statystyki i komentarze - załamuję się.Chętniej odwiedzaliście mój blog w marcu/kwietniu, a przecież wtedy dopiero zaczynałam blogować. Lubię to i nie chcę z tego rezygnować,a jednocześnie nie chcę pisać sama dla siebie, więc chyba pora wziąć się w garść.
  • Zaakceptować siebie !   Chciałabym popracować nad swoim wyglądem, by mieć mniej kompleksów : trochę poćwiczyć, polepszyć stan cery i zagęścić włosy.
Jeśli chodzi o moje postanowienia to jak widzicie nie mam ich jakoś dużo.
Tyle w zupełności mnie zadowala,a jeszcze bardziej zadowolona będę jeśli uda mi się zrealizować chociaż dwa z nich.
Trzymajcie za mnie kciuki :*

Pochwalcie się w komentarzach jakie Wy macie postanowienia lub jeśli pisaliście o tym notkę to koniecznie dajcie do niej linka. Chętnie przeczytam.

czwartek, 31 grudnia 2015

Best Wishes !


Kochani wielkimi krokami zbliża się do Nas Nowy Rok.
Chciałabym życzyć Wam z tej okazji, żeby był on dużo lepszy od tego,który jeszcze dziś mamy, by dał Wam możliwość spełnienia najskrytszych marzeń, wiele pozytywnych zmian, sukcesów,zdrowia,przyjaciół i tego co najważniejsze czyli dużo miłości :)
Nie zapominajmy oczywiście o Sylwestrze. Spędźcie ten dzień w doborowym towarzystwie z tymi,z którymi czujecie się najlepiej.
Najlepszego Misie :*





poniedziałek, 28 grudnia 2015

Przy blasku choinki

Cześć Kochani !

Jak minęły Wam święta ?  Mam nadzieję,że miło spędziliście czas w gronie najbliższych - bo chyba o to w tym wszystkim chodzi. Żeby po prostu przez ten trzydniowy okres odpocząć od wszystkich obowiązków,zmartwień,problemów i pobyć z tymi,z którymi nie zawsze mamy czas bądź możliwość spotkać się w dniu powszednim.
 Dziś rano wróciłam z tatą od cioci. Pierwszy raz jechałam pociągiem i muszę przyznać,że podobało mi się. Jeśli ktoś tak jak ja - ma problem z chorobą lokomocyjną,to jak najbardziej polecam tym osobom właśnie ten środek transportu. Nie miałam problemu z przetrwaniem ponad 5-godzinnej jazdy,podczas gdy np. jadąc dwie godziny samochodem bez tabletki się nie obejdzie.
Ogólnie Święta minęły mi tak sobie,nie było źle ale jakoś dobrze też nie. Plus jest taki, że nauczyłam się zasad dwóch gier karcianych :D







Koło 14 przyszedł do Nas jak co roku zaraz po Świętach ksiądz z kolędą. Myślałam,że może będzie to ksiądz,który uczył mnie w gimnazjum,ale niestety w tym roku chodził inny. 

Przez resztę tygodnia zamierzam w dalszym ciągu odpoczywać od nauki,odsypiać i wreszcie poczytać coś fajnego,na co niestety w czasie szkoły nie znajduję czasu.
Jutro jadę na zakupy z koleżanką ze szkoły,gdyż słyszałam,że promocje się już zaczęły *o*









Planuję dodać jakiś post w Sylwestra z podsumowaniem roku 2015,ale nie wiem czy mi się uda,więc w razie czego życzę Wam miłej zabawy !